wtorek, 24 lipca 2012

Karol Samsel: Medea

"Rękawiczka"
Innokrzyk

Na czym polega zaprawa ręki?
Cz. Miłosz

1. och jaki niezdarny, nieposłuszny chłopiec!
wciąż słyszę trzaskanie jego spodenek,
jabłuszko jego serca słyszałam 
bijące. słyszałam przebite:

aj! piękne są dni skracane
kolczykiem. 

2. jeszcze kropla, jeszcze akt
wprawdzie tętent, wprawdzie znak
jakby-obrzęd, niby-blef
na wpół skutek, na wpół zew.

jeszcze słoje, jeszcze sęk
wprawdzie krawędź, wprawdzie lęk
jakby święto, rychłozrost
na wpół z obaw, na wpół z trosk.

3. mój Boże jaki dziwny, rąbkocierpki synek!
szpak, wisus, ciepła rączka karmiona 
bochnem trwóg. niebo złote rozetnę
by klucze bosych stóp 

mogły zsunąć się z globu,
kręcąc w słońcu młynek. 

4. jeszcze kropla, jeszcze akt
wprawdzie tętent, wprawdzie znak
jakby-obrzęd, niby-blef
na wpół skutek, na wpół zew.

jeszcze słoje, jeszcze sęk
wprawdzie krawędź, wprawdzie lęk
jakby święto, rychłozrost
na wpół z obaw, na wpół z trosk.

niedziela, 22 lipca 2012

Z dziennika (3)

Motywy listu i wiadomości powtórzyły się w moich rysunkach dwukrotnie: pierwszy w grudniu 2009 roku, drugi w lutym obecnego. Oba dotyczyły tej samej historii, jednak opowiadanej z różnych perspektyw. Inspiracją do prac był obraz Vermeera namalowany około 1657 roku: Młoda kobieta czytająca list. To jeden z moich ulubionych obrazów, widziałem go w Dreźnie. Przedstawia młodą kobietę wyjątkowo pochłoniętą treścią czytanej korespondencji. Można sądzić, iż odczytuje ona list miłosny, sugerują to bowiem owoce odwołujące się do grzechu Ewy. Pod warstwami farby kryje się także postać kupidyna, wykazana prześwietleniem rentgenowskim, która początkowo miała towarzyszyć kobiecie, a którą malarz zamalował. W tym złocisto-oliwkowym świetle czuć nieopisany nastrój, dama stoi naprzeciw otwartego okna, dzieli ją od widza stół z pofałdowanym dywanem. Ma się wrażenie, jakby obserwator spoglądał z ukrycia i uczestniczył w całej intymnej scenie.

Czytająca list, Vermeer
Istocie sportretowanej w Ostatniej wiadomości "wydaje się, że stale, że w sposób niezwykły jest narażona i wystawiona na niebezpieczeństwo, tak jak gdyby stała na szczycie skały, gdzie słabe pchnięcie z zewnątrz i drobna słabość od wewnątrz wystarczą, by strącić ją w próżnię" (Hesse). Jej „wewnętrzną słabością” jest oczekiwanie na wiadomość, która najpewniej nigdy nie nadejdzie. Dlatego sama postanawia ją stworzyć. Nie spodziewa się jednak, że każdym utrwalonym słowem pozbawi siebie energii i zamiast przynieść ulgę, spotęguje niepokój i pustkę. Murakami napisał: „Nie ma na świecie nic równie okrutnego, jak poczucie opuszczenia wywołane tym, że nie ma się na co czekać”.
W Liście nastąpiło odwrócenie: bohater otrzymał list, pękła skorupa, w oknie pojawiło się światło, które stało się centralnym punktem kompozycji.

sobota, 21 lipca 2012

Z dziennika (2)


Sobota. Autobus pełen ludzi, gęste powietrze, przedpołudnie. Jadę do pracy (oddychaj). Przystanek Trocka. Zwolniło się miejsce, siadam przy starszym mężczyźnie, ubranym w zielonkawy długi płaszcz.
- To najlepsze miejsce - słyszę po chwili.
- Dlaczego?
- Bo przy mnie - uśmiechnął się.
Rozbawiło mnie to bardzo, na chwilę zapomniałem o swoich dolegliwościach (oddychaj spokojnie i powoli).
- Wie pan - kontynuował - w dzisiejszych czasach ludzie już tak nie żartują... mało jest dowcipów, które nie obrażają...
Siedziałem obok niego, kiwałem głową. Skupiony byłem na gęstym, gorącym powietrzu w blaszanym autobusie, na uczuciu duszności, które od środowej nocy nie daje mi spokoju (zapomniałeś tabletek, ale nie myśl o tym, oddychaj).
- Mam siedemdziesiąt pięć lat i jestem wdowcem - mówił  - byłem na wojnie w Libii, żeby pan wiedział co tam się działo (...) u nas to tylko złodzieje i prostytutki, a tam? kojarzy pan bazarek, takie domki jak działkowe, na Bródnie?
- Kojarzę.
- Araby mieli taki sam bazarek, sprzedawali tam złoto, mogli spać i nikt nigdy niczego im nie ukradł... a tutaj? wyobraża pan sobie to u nas? od razu by go okradli... tam jest inna kultura... jak ukradniesz, nie żyjesz... i to jest w porządku... (...) na wojnie byli chłopcy w pana wieku lub trochę starsi, spuszczali ich w trumnach do ciemnych dołów... mieli całe życie przed sobą, zbyt beztroscy, choroba ich złapała, stąd tyle trumien...
(oddychaj, właśnie tak, spokojnie)
- Trzeba zrobić zakupki - opowiadał dalej - a wieczorem mecz... Barcelona i ktoś tam... jakaś silna drużyna... ale pewnie Barcelona wygra, kto wie. Teraz sam robię zakupy, ale mam wnuczka, lubię go... jak był mały zawsze pytałem go jak coś zrobić. On mi tłumaczył, a ja robiłem. Potem biegł do babci i mówił "Babciu, jaki ten dziadek głupi jest, nic nie wie. O wszystko mnie pyta". A ja go pytałem, mimo że znałem odpowiedzi... dzieci są szczere i zawsze mówią prawdę... wolę małe dzieci, u starszych nie wiesz, kiedy mówią prawdę i czy w ogóle mówią prawdę...
Autobus dojechał do celu.
- Życzę panu wszystkiego dobrego - rzekł starszy mężczyzna.
- Wzajemnie - odpowiadam poruszony jego historią, którą kodowałem zbyt wybiórczo by pozwolić sobie na bardziej wnikliwy komentarz.
- Życzę panu wspaniałej żony - uśmiechnął się znowu. - I żeby pana nie biła!

28.05.2011

Z dziennika (1)


Wróciłem kilka dni temu do domu, lot samolotem nie sprawia mi już trudności. Zazwyczaj zasypiam gdy tracę grunt pod nogami. To był ciężki tydzień, mało czasu, wszystko w pośpiechu. Na dłużej zatrzymało mnie Muzeum Narodowe w Warszawie, spędziłem tam aż dwa popołudnia. Obecność sztuki łagodzi i wprawia w przyjemne osłupienie. Na nowo odkryłem obrazy Boznańskiej, Ślewińskiego, Wojtkiewicza, wielu innych. Widziałem także "Pocałunek" Rodina. Ostatnio zwierzyłem się przyjacielowi: moje fascynacje Rodinem sięgnęły zenitu kilka lat wstecz, kiedy w myślach kreśliłem powrót do jego czasów. Uwiódłbym go, byłby moim kochankiem, mistrzem, wszystkim - żartowałem. Jest wielu artystów, którzy powodują szybsze bicie serca.
Nieustannie fascynuje mnie również obraz Riepina "Car Iwan Groźny i jego syn Iwan 16 listopada 1581 roku" namalowany w 1885 roku. Obraz przedstawia Iwana Groźnego i jego syna chwilę po tym, gdy car zadał Iwanowi Iwanowiczowi śmiertelny cios berłem w głowę. Car klęczy na dywanie, przyciągając do siebie półprzytomnego syna, obejmując lewą dłonią jego zakrwawioną głowę. Wyraz twarzy władcy wyraża szaloną rozpacz i spóźniony żal z powodu popełnionej zbrodni. To chyba jeden z najbardziej niesamowitych obrazów jakie widziałem, nic więc dziwnego, że obraz został "zasztyletowany" w Galerii Tretiakowskiej przez widza (wzbudzał skrajne emocje). Po tym zdarzeniu sam Riepin odnawiał obraz i pokazano go publicznie dopiero w 1913 roku.
Namalować dzieło, które wywoła najskrytsze emocje...
Chciałbym właśnie w taki sposób tworzyć, drążyć wspomnienia widzów, uruchamiać to co zastygłe w pamięci, budzić do życia każdą myśl, pozostawiać pole do niezliczonych interpretacji.

13.07.2012