niedziela, 22 lipca 2012

Z dziennika (3)

Motywy listu i wiadomości powtórzyły się w moich rysunkach dwukrotnie: pierwszy w grudniu 2009 roku, drugi w lutym obecnego. Oba dotyczyły tej samej historii, jednak opowiadanej z różnych perspektyw. Inspiracją do prac był obraz Vermeera namalowany około 1657 roku: Młoda kobieta czytająca list. To jeden z moich ulubionych obrazów, widziałem go w Dreźnie. Przedstawia młodą kobietę wyjątkowo pochłoniętą treścią czytanej korespondencji. Można sądzić, iż odczytuje ona list miłosny, sugerują to bowiem owoce odwołujące się do grzechu Ewy. Pod warstwami farby kryje się także postać kupidyna, wykazana prześwietleniem rentgenowskim, która początkowo miała towarzyszyć kobiecie, a którą malarz zamalował. W tym złocisto-oliwkowym świetle czuć nieopisany nastrój, dama stoi naprzeciw otwartego okna, dzieli ją od widza stół z pofałdowanym dywanem. Ma się wrażenie, jakby obserwator spoglądał z ukrycia i uczestniczył w całej intymnej scenie.

Czytająca list, Vermeer
Istocie sportretowanej w Ostatniej wiadomości "wydaje się, że stale, że w sposób niezwykły jest narażona i wystawiona na niebezpieczeństwo, tak jak gdyby stała na szczycie skały, gdzie słabe pchnięcie z zewnątrz i drobna słabość od wewnątrz wystarczą, by strącić ją w próżnię" (Hesse). Jej „wewnętrzną słabością” jest oczekiwanie na wiadomość, która najpewniej nigdy nie nadejdzie. Dlatego sama postanawia ją stworzyć. Nie spodziewa się jednak, że każdym utrwalonym słowem pozbawi siebie energii i zamiast przynieść ulgę, spotęguje niepokój i pustkę. Murakami napisał: „Nie ma na świecie nic równie okrutnego, jak poczucie opuszczenia wywołane tym, że nie ma się na co czekać”.
W Liście nastąpiło odwrócenie: bohater otrzymał list, pękła skorupa, w oknie pojawiło się światło, które stało się centralnym punktem kompozycji.

6 komentarzy:

  1. świetny pomysł na blog, czytałem z zapartym tchem i czekam na jeszcze! Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Piotrze za miłe słowo :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. dobry tekst.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Aleksandrze, pozdrowienia!

      Usuń