piątek, 28 grudnia 2012

Z dziennika (13)


Zaczyna się od przebłysku. On uwalnia strumienie kresek drapieżnie zajmujących bezbronną kartkę. Biegną w różnych kierunkach. Mają coś z mrówczego pędu i bezwolnej mechaniki dopadającej mnie, gdy staję się bezbronny jako twórca. Wtedy wyobrażam sobie, że jestem drzewem, w które uderza pionowa ściana deszczu. Skorupa nasiąka promieniami wody, rozpada się. Jest miękka, daje się formować w najróżniejsze kształty. Glina - z niej wytwarzam szkielet krajobrazu, ośrodek życia, w końcu miasto zamieszkane przez ludzi, którymi niegdyś byłem. Oni egzystują jako obce sobie repliki, w ustach mają wiązki fraz zaplątanych w przeszłość i w teraźniejszość. A jednak z tego osadu echa kiełkuje życiodajny proces.

W moim domu nie ma drzwi. Każdy wchodzi i wychodzi, kiedy zechce. Niektórzy siadają przy stole naprzeciw, mówią do siebie, a ich usta prowadzą moją rękę. Trudno zapanować nad kompozycją, gdy sylwetki wydłużają się pod wpływem wędrówki światła. Nie zauważam, kiedy biała plama powoli stygnie i kryje się w miękkim łonie horyzontu. Tamci odchodzą bez pożegnań, zostawiając mnie zaplątanego w ich kręgosłupy. Muszę teraz sam, zanim nastąpi kolejna wizyta, wyostrzyć ich obecność i odnaleźć nową formę. Jeśli to portret, rozrywam kręgi, paraliżuję, osadzam w ich spojrzeniu ból ulatującej tożsamości, która w końcu okazuje się moją własną. Mam na rękach krew mojego miasta.

Rysunek jest moim modus operandi, pierwszym instynktem, drżeniem ścianek żył. W malarstwie nie znalazłem jeszcze kodu, mimo że widzę kolorem to, co ostatecznie staje się czernią i bielą. To jedno pozwala mi wierzyć, że kiedyś wyjdę poza monochromatyczność, opuszczę wygodne, szare pokoje i zerwę zasłony przyzwyczajeń. Na nieubitej drodze odnajdę na nowo siebie - niedostępnego sobie.

17 komentarzy:

  1. pieknie Krzysiu napisałeś...zadziwiające jak wiele z tego co piszesz odczuwam ja...nie wiem czy to przypadłośc osób zapętlonych pomiędzy czernią a bielą ale doskonale rozumiem każede słowo...a może tak mi się wydaje :)
    Szczęśliwego 2013:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia, ja już od dawna czułem, że my podobnie odczuwamy :-) Szczęśliwego 2013 :)))

      Usuń
  2. Doskonale Krzysiu...
    A i ja mam podobnie.. gdy tworzę swą poezję.. To coś co nas dopada.. to potężna siła.. nie ma możliwości jej się oprzeć..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu dostałem Twój tomik i przymierzam się do czytania :-)

      Usuń
  3. cześć,
    zagniżdżę się w Twoim obserwatorium, jeśli można :)
    ale poczytam przy następnym wejściu, bo dziś jest zwariowany dzień.
    przy okazji: najlepszego na cały 2013 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emmo, bardzo się cieszę i oczywiście zapraszam :-) Dobrego Nowego 2013 :)

      Usuń
  4. To Ty jesteś światłem ukazujesz czerń...
    Wszystkiego dobrego w 13 Krzysiu

    OdpowiedzUsuń
  5. właśnie myszkuję w Twoich grafikach i ... myślach :)

    dźwięczy mi w uszach w związku z powyższym wierszydło...hm... mam nadzieję, że uda mi się uchwycić melodię w locie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tropie znaczeń (Ewo) dziękuję za wiersz, jest piękny :)

      Usuń
  6. Dobry blog. Jeśli nie czytałeś, polecam dzienniki Czapskiego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czapskiego czytam od jakiegoś czasu :) dziękuję za polecenie :)

      Usuń
  7. Tamci odchodzą bez pożegnań, zostawiając mnie zaplątanego w ich kręgosłupy./ Fajnie ujęte :)

    OdpowiedzUsuń
  8. no a gdzież to się Pan Szanowny podziewa? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. codzienność mnie tak wciągnęła, że nie mam chwilowo czasu na tworzenie :)))

      Usuń
  9. Dzięki pozostawieniu śladu u mnie trafiłem do Ciebie. Jutro się rozgoszczę na dłużej :-)

    OdpowiedzUsuń