sobota, 29 czerwca 2013

Z dziennika (20)


Jak boje unoszące się na falach.
/José Ortega y Gasset/


W cyrkach zawsze zbiera się duży tłum. Zachęcony kolorowymi plakatami wlecze się bezmyślnie za czymś bliżej nieokreślonym. Radosny, wyprany z refleksji, karmiący się opium stwarzanym przez światło, a co gorsze – naiwnie ufający w jego realność. Pomiędzy lasem oklasków a wpatrywaniem się w cyrkową rozrywkę nikt nie zastanawia się nad kunsztem najtańszego dowcipu klauna i nad tym, czy aby nie został on właśnie wymierzony w nas. Ale cóż po klaunie, skoro jego prostacki strój i makijaż nie okażą się tak wykwintne jak stroje towarzyszy: efektownych akrobatów, iluzjonistów, władców zwierząt? Wszyscy podążyli za mistycznym wodzirejem, nie wiedząc, że prowadzi własną krucjatę, tymczasem otoczył on swoim ramieniem najbardziej nieświadomych, których – jak wierzył – mógłby ukształtować. Wyhodować całą plantację roślin tych samych wielkości, co inne, ubezwłasnowolniać, stwarzać rzeszę, bawić się w boga: taki był jego cel. Zepchnięte na margines, niszczone w zarodku – istoty, które odważyły się przeciwstawić – otwierają oczy, zrzucają skóry. Za chwilę staną się silniejsze, niż ktokolwiek mógłby o nich wcześniej przypuszczać.

czwartek, 20 czerwca 2013

Z dziennika (19)


- Jest pewne miasto na L. Dotarłem tam, aby spotkać Tego Który Był Ojcem - jego żona mnie nie zauważyła, on tłumaczył się brakiem czasu. Dzień pierwszy. Drugiego stałem nad zamarzniętym jeziorem – Ten Który Był Ojcem miał zwyczaj wokół niego spacerować. Nie pojawił się, więc zapukałem do drzwi i powiedziałem: moja nadzieja dopala się dzisiaj, a ja daję rzeczom spłonąć do końca. Dzień trzeci: Ten Który Był Ojcem odnalazł mnie w wynajętym pokoju. Odeszliśmy: z kontenera wydobyłem czapkę, której nie założyłem: tamten ostrzegał przed nitkami włosów wplątanych w materiał.

– Dusza ludzka nie zna granic, wędrują także dusze żywych. To próba uspokojenia Ciebie. Trzy dni – zauważ: w miejscu, które znałeś, wyrosło jezioro i nastał czas chłodu. Jest jeszcze dzień trzeci - nikt nie wie, kiedy nastąpi - ciepło nie wróci, a on się o Ciebie zatroszczy w inny, niewidoczny sposób. – Ze śniegu suchy piasek. Nikt nie wiedział, jak długo wędrowaliśmy ścieżką.

- Ten Który Był Ojcem będzie Ci towarzyszył w drodze, ostrzeże przed drobiazgiem – założeniem czapki, a jednak ciepło wróci, kiedy on - on, a nie Ty - okaże Ci wyrozumiałość. Piasek to spokój, który Cię ogarnie, a sen to wiersz. Dusze mówią do siebie w języku poezji.