poniedziałek, 19 października 2015

Wyniki VIII Ogólnopolskiego Konkursu na Autorską Książkę Literacką – Świdnica 2015


"Liryka jako choroba, święty obłęd wyrywający z rutyny codziennego umierania, spadający na wybranych, leczonych potem w miejscach odosobnienia; leczonych z miernym skutkiem, o czym świadczą następne drażniące wiersze na czarnym, białym i żółtym papierze. No i po raz pierwszy obeszło mnie tak mocne pokrewieństwo kresek, zazębianie się obrazków. Mówmy więc o wspólnej książce Płusy i Schodowskiego". 
Karol Maliszewski

 W dniu 16.10.2015 r. w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. C. K. Norwida w Świdnicy odbyły się obrady Jury VIII Ogólnopolskiego Konkursu na Autorską Książkę Literacką – Świdnica 2015.
Prace oceniało Jury w składzie:

Karol Maliszewski – Przewodniczący Jury,
Jacek Podsiadło,
Andrzej Onchimowicz.

Biorąc pod uwagę walory literackie oraz oryginalność opracowania graficznego, do nagrody nominowano 8 zestawów następujących autorów:

Joanna Burgiełł – Osobodram
Łucja Dudzińska – Tupanie. Ze sobą po drodze
Marysia Liguzińska – Prozapoezje
Joanna Lech – Kołysz się, kołysz
Jarosław Moser – Kretowiska i wulkany
Kacper Płusa – Wiersze na żółtym papierze
Alicja Szmal – Brzydkie bajki
Dominik Piotr Żyburtowicz – Drugi brzeg jeziora

W ścisłym finale znalazły się prace:

Marysia Liguzińska – Prozapoezje
Jarosław Moser – Kretowiska i wulkany
Kacper Płusa – Wiersze na żółtym papierze

Po wnikliwej analizie Jury postanowiło, że nagrodę główną otrzyma: Kacper Płusa za tomik Wiersze na żółtym papierze.
http://www.mbp.swidnica.pl/

niedziela, 16 sierpnia 2015

Z dziennika (25)

Ecce homo II, fragment


Francis Bacon portretował wyłącznie przyjaciół. Twierdził, że nie mógłby malować kogoś, kogo nie widziałby wielokrotnie i nie przyjrzał się jego sylwetce. Ze mną było inaczej. Obserwowałem ludzkie twarze, każda napotkana rozbudzała we mnie wyobraźnię. Najbardziej oryginalna, interesująca, odstająca od przyjętych kanonów piękna pochłaniała mnie najdłużej. Rysując, kreowałem życiorysy ludzi. Zastanawiałem się, co było treścią przeżyć portretowanych osób, co - niewidoczne, abstrakcyjne, osobiste - zostało ukryte pod warstwą tkanki. W sieci wyszukiwałem zdjęcia ludzi ulicy, gdyż łączyło mnie z nimi poczucie nieokreślonej, wewnętrznej bezdomności. Dziś już interesuje mnie człowiek jako figura losu. Wcześniej byłem bardziej skupiony na sobie i na próbach wyswobodzenia siebie poprzez rysunek. Teraz, gdy wiele dało się uporządkować, mogę spojrzeć na człowieka nie przez pryzmat własnych doświadczeń, ale w szerszym, egzystencjalnym kontekście.

Zrozumiałem Bacona dopiero niedawno, kiedy rysowanie obcych zaczęło mnie ograniczać. Popadałem w schematy, wszystko wyglądało jednakowo, nie czułem radości podczas zmagań z materią. W konsekwencji porzuciłem rysunek na jakiś czas. Podczas pracy przy pierwszym Ecce homo odkryłem, że twarz jest jak kosmos - jeśli się w nią zagłębić, odsłania wiele niesamowitych i nowych przestrzeni. To wrażenie powróciło do mnie po przerwie, gdy zabrałem się za drugi portret z cyklu. Mimo ograniczeń i strachu przed portretowaniem znanych mi osób, zacząłem szukać sposobu na równowagę pomiędzy uchwyceniem wiernego podobieństwa a swobodą interpretacji. Dzięki temu dzieło nie jest już tylko tradycyjnym wizerunkiem - staje się portretem wrażeniowym.

wtorek, 14 lipca 2015

Z dziennika (24): II Wystawa VariArt.org



Czas, kiedy trzeba wszystko porzucić, spakować walizki i wyjechać. Dobrze, że są takie miejsca, do których pojechać można a nawet trzeba. Do takich należy Zamek w Międzylesiu. Pierwszy raz przybyłem tam w zeszłym roku, gdzie z inicjatywy Dagi Galland i Olka Kormana, została zorganizowana wystawa artystów z niezależnej galerii internetowej VariArt.org. W dniach 10-12 lipca 2015 r. odbyła się druga edycja tego wydarzenia. Edycja zupełnie inna od poprzedniej, głównie dlatego, iż  jej tematem przewodnim był szeroko rozumiany portret. W unikatowej scenerii Kotliny Kłodzkiej, pełnej starych zamków, pałaców i urokliwej przyrody spotkało się czternaścioro artystów z całej Polski: Marcin Barysz, Ryszard Chmiel, Marta Czarnecka, Monika Dalinkiewicz, Daga Galland, Anna Masiul-Gozdecka, Iwona Grądzka, Aleksander Korman, Ewa Lutomska, Edyta Łata, Wiktor Najbor, Andrzej Olczyk, Monika Oleksińska, Joanna Sadecka, Krzysztof Schodowski, Magdalena Skrzyńska. Wszyscy zaprezentowali po 4-5 prac ze swojego dorobku artystycznego.

Wystawa została rozmieszczona w czterech nieodrestaurowanych jeszcze barokowych wnętrzach zamkowych, których surowość okazała się idealnym tłem dla ekspozycji różnorodnych technik malarskich i graficznych. A wernisaż był znakomitą okazją do spotkania w realu osób, które na co dzień kontaktują się jedynie w przestrzeni internetowej. To, co mnie najbardziej fascynuje w takich wyprawach, to niekończące się rozmowy o sztuce, życiu, technikach artystycznych, bez negatywnych emocji, za to z dużą dozą otwartości i zrozumienia.

Wystawę można oglądać do końca sierpnia.


wtorek, 20 stycznia 2015

Z dziennika (26)



Zapada zmierzch. Jeszcze nie wiem, że noc podzieli mnie na tysiące migotliwych odłamków. Rozwiną się jedynie te o najsilniej skręconych włóknach, pulsujące, jakby chciały wysadzić gwiazdy. Albo pamięć. Wzrasta niepokój, napina struny umysłu, nadchodzi czas innego życia.

Tam: wszystko stało się możliwe. Nagła obecność, niepowstrzymany głód, fragmenty gestów wymierzanych z największą precyzją. To jest ten czas – powtarzam – chwila eksplozji. Coś kurczy się w jednym momencie, w czasie ściągnięcia wszystkich żyłek świetlnych ku sobie, skupienia ich w tym samym punkcie jak w kulce z ołowiu. A jeśli jest ich więcej? Ogrom? Nieskończoność? Późnym popołudniem, kiedy słońce stoi nisko, ściany przybierają kolor ciała. Wodzę po nich palcami i czuję, jak oddychają.

Tu: przypływy i odpływy – ruch nieustannie okalający porzucone na brzegu skały, trawione słońcem i nostalgią. Wiatrem, który przenika przez ciała, dociera do źródeł, lecz przechwytuje wyłącznie powietrze. Przez chwilę nie myślę o kobiecie, która postanowiła oszaleć dla Mistrza, uciekła bowiem w noc. Teraz patrzy w księżyc, jakby stamtąd miało przyjść oczekiwanie. Stan prześwietlony zbyt dokładnie, aby nie dojrzeć szaleństwa wybiegów.

*
**

Nie ma mnie ani Tam, ani Tu, tylko zalewanie gardeł roztopionym żelazem. Stare praktyki tortur.